Budżet partycypacyjny Warszawa 2015

Niedzielny pokaz figury Tadeusza Łomnickiego jako kameduły Wołodyjowskiego i odegranie "radosnego" hejnału Memento mori przyciągnęły tłum ludzi do pokamedulskiego kościoła przy ul. Dewajtis. Niestety, przyjezdni zmotoryzowani parafianie znów pokazali swój brak manier nie szanując prawa i dziedzictwa przyrodniczego. Nie zdyscyplinowała ich nawet obecność własnego arcypasterza, abp. Kazimierza Nycza, metropolity warszawskiego.

Wielkopostny czas i szczególne miejsce - dawna pustelnia mnichów cichych, pokornych i oddanych ascezie, otoczona reliktem prastarej Puszczy Mazowieckiej - dawały idealną okazję, by zaapelować do wiernych o Wielki Post od samochodu. Niestety - niewykorzystaną. Szkoda, że kardynał Lehmann i jego znany apel o rezygnację z samochodu [zobacz >>>] nie znajduje u nas naśladowców. Lokalnych parafian razi nieumiarkowanie przyjezdnych [zobacz >>>] i tolerancja dla takich postaw.

Czy dawna pustelnia kamedułów skazana jest na ciągłe najazdy samochodów? Czym powinna być ta enklawa cenna historycznie i przyrodniczo: areną kolejnych rozrywkowych inicjatyw, czy może bardziej miejscem przypomnienia o różnych obowiązkach obywatelskich i nakazach moralnych? Zadumy memento mori nad ludzkim przemijaniem w sprzyjającej scenerii nieprzemijającej natury. Nie było nas, był las. Nie będzie nas, będzie las...

Zdjęcia

Takie warunki korzystania ze ścieżki dla pieszych panowały przy skrzyżowaniu ul. Dewajtis z Kamedulską.

Piesi musieli sobie radzić w taki ryzykowny sposób - wchodząc na jezdnię spomiędzy samochodów ograniczających widoczność (z jednej strony) i utrudniających jej szybkie opuszczenie (z drugiej)...

Władzom dzielnicy praworządność, poprawa porządku i bezpieczeństwa pieszych nie wydaje się istotna. Dlaczego? [zobacz >>>] [zobacz >>>] Mimo że można ją osiągnąć na wiele tanich sposobów, częściowo stosowanych nawet nieopodal:

- betonowe donice

- naturalne głazy

- słupki metalowe

- albo drewniane

- w ostateczności - nawet pnie, których w Lesie przecież nie brakuje

Kolejny raz zobaczyliśmy, że rodacy papieża Polaka chętniej stawiają mu pomniki i zapalają znicze, niż próbują naprawdę realizować jego zalecenia: Jan Paweł II o ciężkim grzechu przeciw środowisku [zobacz >>>]

Dzikie parkowanie - masowe i bezkarne.

A na koniec paraliż wyjazdowy, spaliny i hałas nieco większy niż zwykle. A może to rodzaj umartwiania się? Tylko dlaczego kosztem pieszych, którym trudno przejść przez jezdnię, i rowerzystów niemogących wyprzedzić takiej kolumny?

Zobacz też

Co ma ruch na ul.Dewajtis do etyki i ascezy? [zobacz >>>]

Zarzuty zza kierownicy z odpowiedzią [zobacz >>>]

Przyjezdni parafianie ciągle bez manier [zobacz >>>]

Kołaczcie, a otworzą wam (przejazd) [zobacz >>>]

Apel ekologów i samorządów do ks. proboszcza [zobacz >>>]

Protest ks. Wojciecha Drozdowicza, proboszcza parafii pokamedulskiej [zobacz >>>]

Protest księży z Pólkowej Gory przeciw zakazowi parkowania [zobacz >>>]