Ścieżka rowerowa zaprasza pieszych
Marcin Jackowski, 2007.07.18
Obserwacje z ulicy Nocznickiego na Bielanach dają kolejny dowód na to, że nie każdy pas czerwonej kostki (nawet właściwie oznakowany) zasługuje na miano drogi dla rowerów, nie mówiąc o składniku infrastruktury transportu rowerowego. Dwa lata temu opisaliśmy niezbyt racjonalną inwestycję przy Al. Słowiańskiej [zobacz >>>] ironizując, że Urząd Dzielnicy promuje ruchu rowerowy na chodnikach. Obrazy prezentowane dzisiaj skłaniają do wniosku, że promuje także ruch pieszy na ścieżkach rowerowych. Ale po kolei...
Tabula rasa i nowa trasa
Przedłużenie ulicy Nocznickiego od Pstrowskiego do Parola powstało niedawno - raptem dwa lata temu - w miejscu dziewiczej rezerwy terenowej. Bardzo szeroki pas zagospodarowany jedyne resztkami zdewastowanego chodnika bez oświetlenia czekał od lat wraz z mieszkańcami osiedla Wrzeciono marzącymi o normalnym dojściu do pętli przy Hucie.
Wcześniej tylko błoto czy piach i liczne wybujałe samosiejki.
Projektant miał więc pełną swobodę, duże pole do popisu i wiele czasu do przemyśleń, jak optymalnie przystosować teren do celów komunikacyjnych.
(zdjęcie z lutego 2005r. kiedy organizowano plac budowy)
1cm × 400% czyli na bakier z normą
Przejdźmy teraz do pierwszego szczegółu realizacji tej inwestycji - nieprzepisowych uskoków na drodze rowerowej. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Transportu z 2.03.99 (Dz. U. Nr 43, poz. 430) § 48. 1. Wysokość progów i uskoków na ścieżce rowerowej nie powinna przekraczać 1 cm.
Wschodnie zakończenie ścieżki przy ul. Nocznickiego to 4-centymetrowy próg nie zachęcający do forsowania.
Zwłaszcza po opadach deszczu, gdyż wykonawcy nie udało się prawidłowo rozwiązać odwodnienia, a inwestorowi - wyegzekwować tego drobiazgu.
Aczkolwiek mogło być jeszcze gorzej - z jednej strony próg wznosi się do 10cm.
Pozostałe krawężniki nie odbiegają od normy aż tak drastycznie - występują tam przekroczenia tylko o 100%. Czyżby do zmagań z normą zachęcał patron sąsiedniej ulicy Wincenty Pstrowski i teraz po zastąpieniu go Zgrupowaniem AK "Kampinos" poszłoby lepiej? Chyba nie, wszak to zjawisko powszechne w całej Warszawie, a więc znaczące także ekonomicznie.
Próbowaliśmy tym zainteresować komisarza Marcinkiewicza [zobacz >>>], który jednak nie zdążył zająć się sprawą. Już po zmianie obsady Ratusza, 12 stycznia br. p.o. z-cy dyrektora Biura Kontroli Wewnętrznej i Audytu zapowiedział wyjaśnienie tych spraw i poinformowanie o tym naszego Stowarzyszenia (skan pisma wrzutnia.zm.org.pl/dewajtis/bkwia2zm200701.pdf ). Do dziś dnia żadnej informacji nie otrzymaliśmy. Albo o tym zapomniano, albo od sześciu miesięcy trwa bardzo drobiazgowa analiza.
Czy odpowiedni wydział U.Dz. Bielany zechce wyegzekwować od wykonawcy w ramach 3-letniej rękojmi poprawienie uskoków? Czy zrobi to we własnym zakresie, na koszt podatników? [zobacz >>>] A może też wyciągnie wnioski i w przyszłości zaprosi na odbiór robót rowerzystów, skoro urzędnicy nie potrafią wyłapać niedoróbek?
Pomieszanie ruchu czyli na bakier z prawem
Przy skrzyżowaniu ulic Nocznickiego i Pstrowskiego przebiega główna trasa ruchu pieszego między osiedlem Wrzeciono i pętlą przy Hucie, wzmożonego szczególnie ostatnio, po wycofaniu linii 103 i 121 z ul. Przy Agorze.
A że ludzie wolą poruszać się po torze jak najkrótszym i najbardziej zbliżonym do prostej, to wydeptali skrót przez trawnik (K) i chodzą po ścieżce, zamiast nakładać drogi (D).
A tak to wyglądało przez prawie dwa lata z drugiej strony.
Dlaczego o dostosowaniu układu chodników do tej znanej empirycznej zasady i wygody mieszkańców nie pomyślano w fazie projektu? Nie wiadomo. Zamiłowanie projektantów do kątów prostych to powszechna polska zagadka z ogromną tradycją. Wieloletnie przedepty szkodzące estetyce i obuwiu spotyka się na wielu trawnikach. Tak też było na ul. Nocznickiego, ale o dziwo - już jest inaczej.
Dość szybko, bo już po dwóch latach, ktoś wpadł na to, by ów skrót utwardzić. Czy jednak można go uznać za legalny jeśli prowadzi pieszych wprost na drogę rowerową? Czy takie były założenia tej zmiany?