Trafiło też na łamy stołecznych dzienników. Niestety aż nadto widoczny problem motoryzacji zalewającej rezerwat, a przy tym zagrożeń na drodze, łamania prawa i grzesznych zachowań na wstępie religijnego obrzędu - uszedł uwadze mediów. Tym razem nikt nie został potrącony, więc nie było tematu...? W licznych zapowiedziach zabrakło też przestrogi przed udawaniem się do kościoła pokamedulskiego samochodem i sugestii innych możliwości - np. pozostawienia go na P&R Młociny lub Włościańska. Szkoda. Do wzięcia pod uwagę powyższych aspektów zachęcamy od dawna, ostatnio w apelu powtórzonym poniżej.
Wróć do treści artykułu.


